Nie dodałaś(-eś) jeszcze swojego anonsu?
Zrób to TERAZ!
Zrób to ZA DARMO!
Nie Pozwól miłości przejść obok!
Nie wiesz jak dodać swój anons?
Zajrzyj na naszą stronę POMOCY
|
| | Aneta i Marek
Oto historia kolejnej szczęśliwej pary, która poznała się dzięki naszemu serwisowi:
Pragnę dołączyć ten list do grupy listów szczęśliwych par. Dosyć dawno temu
zamieściłam na Cupido anons ze swoją fotografią. Otrzymywałam wiele
listów, ale na niektóre odpisywałam, a na niektóre nie. Pewna osoba także
często tu zaglądała, ale z niewiadomych przyczyn nie dała mi żadnego znaku.
Po 2 miesiącach nadszedł do mnie krótki list, za to zawierający szczere i
konkretne zdania. Było też dołączone jakieś zabawne zdjęcie z
sylwestra, które raczej nie przypadło mi do gustu. Postanowiłam odpisać, gdyż
jako fotograf mogę wiele odczytać z różnych fotografii. W trzecim liście
podałam swój numer telefonu. Głos też mi jakoś nie pasował do wyglądu, ale
pomimo tego zauważyłam, że mam do czynienia z ciekawym człowiekiem.
Gdy nadeszła propozycja spotkania, bardzo się tego wzbraniałam. Dlaczego?
Człowiek ten, to osoba o wysokiej stopie życia. Ja, chociaż jestem bardzo
młodą kobietą przeszłam chemioterapię, poważną operację i dlatego pomyślałam
sobie: "To nie dla mnie znajomość. Zazwyczaj takie osoby mają wysokie
wymagania i mniemanie o sobie, a ja jestem chora i zmęczona. Może ktoś inny
mnie zrozumie". Mężczyzna ten dopytywał się dlaczego nie chcę się z nim
spotkać. Tłumaczyłam to kursami, szkoleniami itp. Dłużej jednak nie mogłam
zwodzić, więc powiedziałam, że o powodach napiszę w e-mailu. Tak też
zrobiłam. Napisałam o wszystkim, co przeszłam i dodałam, że jeśli to
zaakceptuje to będzie git. Tego samego wieczora zadzwonił do mnie. Nie
miałam przy sobie telefonu, ale odsłuchałam pocztę głosową. Powiedział, że ma
mi coś ważnego do powiedzenia. Gdy zadzwonił ponownie, drżącą ręką odebrałam
telefon... Powiedział: "Posłuchaj mnie uważnie, spotykamy się za dwa dni.
Nie ma od tego odwrotu. Pomogę Tobie i chcę poznać Ciebie". Pomyślałam, że
raz kozie śmierć, w końcu pójście na kawę to normalna rzecz.
10 październik 2003r. Przyjechał pięknym samochodem, wręczył prezent. I tak
z godziny na godzinę czułam się przy nim dobrze, lepiej, bezpiecznie. W
Sylwestra zaręczylismy się, a 30 października 2004 bierzemy ślub. Wszystko co
mi obiecał spełniło się, co do najmniejszej rzeczy. Ważne i ciekawe to to,
że lekarze stwierdzili, iż poprawiły się moje wyniki i stan zdrowia, od
listopada 2003, czyli od czasu gdy poznałam mojego kochanego mężczyznę.
Przecież choroba nowotworowa to nie katar... Z drżąca ręką zaglądałam w
odbierane wyniki.
Najważniejsze w tym wszystkim jest to, że naprawdę kocham go i ja też jestem
szczerze kochana. Nie jest to litość nade mną, ale prawdziwe uczucie, gdyż
przyznam, że jestem dość atrakcyjną kobietą, realną optymistką, a mój przyszły
mąż jest fantastycznym, przystojnym, uśmiechniętym, kochającym muzykę
człowiekiem. Jest też stanowyczy i konkretny, lecz potrafi słuchać. Że
jeszcze tacy się znajdują... No, może teraz tylko jeden na 100000000 :)
Kochane Cupido. Z Waszej strony korzystają fantastyczni ludzie, sama się o tym
przekonałam. Coś jest w Cupido, co przyciąga ludzi :)
Pozdrawiam Wszystkich szukających szczęścia, a tym, którzy już mają - radzę
pielęgnować je, gdyż nie jest rzeczą łatwą znaleźć prawdziwą miłość.

ten artykuł przeczytano 17431 razy
powrót do Naszych Par
Jeśli znalazłeś(-aś) dzięki nam swoją drugą połowę i chciał(-a)byś podzielić się swoim szczęściem, serdecznie
zapraszamy do przesyłania swojej historii lub zdjęć, a z przyjemnością je tutaj zamieścimy. Oto adres e-mail,
na który można je wysyłać: webmaster@cupido.pl
Powrót do strony głównej
|