Nie dodałaś(-eś) jeszcze swojego anonsu?
Zrób to TERAZ!
Zrób to ZA DARMO!
Nie Pozwól miłości przejść obok!
Nie wiesz jak dodać swój anons?
Zajrzyj na naszą stronę POMOCY
|
| | Dorota i Jurek
Dorota dzięki Cupido poznała swojego partnera i mimo, że dzieliło ich wiele kilometrów są teraz razem i opisują innym szukającym swoją historię z happy endem:
Zabieram się, żeby napisać kilka słów o naszym poznaniu... otóż wasz serwer znalazłam przypadkiem, no i z
zaciekawieniem popatrzyłam na oferty panów po 50-tce. Nie było ich zbyt wiele, ale jedna dla mnie!!
Żeby do niego napisać musiałam kilka dni czekać, zalogować się, zapłacić na poczcie jakieś opłaty... ale, co mi tam, przecież szukam partnera i dobrze to rozważyłam, zanim zaczęłam,... a może to co pisze jest prawdą (a napisał krótko, że jest bardzo samotny) i jakoś się porozumiemy... więc kiedy w końcu mogłam napisać na jego maila zrobiłam to, bacząc, by nie popełnić gafy, grzecznie zapytałam, czy jest jeszcze samotnym (bo ogłoszenie wisiało już pół roku). Odpowiedż była prawie natychmiastowa. Tak, jest samotny. Wymieniliśmy zdjęcia, on lat 58, ja lat 56... tydzień pisaliśmy no i okazało się, że mamy do siebie bardzo daleko... ale wiemy, że się sobie podobamy i wiemy, że nie chcemy być samotni, że siedzimy przy komputerach do nocy, chociaż oboje pracujemy... i że mamy ten sam światopogląd, stosunek do religii, ciężkie chwile za sobą (obydwoje wdowcy) i wielki apetyt na dojrzałą miłość, na wypełnienie pustych kątów, samotnych wieczorów, codziennych zakupów... no i podjęłam decyzję - jadę. Ja z Bydgoszczy, on z Ostrowi... ale miałam sprawy w Warszawie do załatwienia... a stamtąd już blisko...
W piątek 27 sierpnia 2005r pojechałam do mojego Jureczka prawie 400 km... umówiliśmy się przed Zajazdem gdzie zamówiłam sobie pokój z jedzonkiem, bo wrócić mogłam dopiero następnego dnia, no i partnera byłam niepewna. "w razie niespodobania się sobie, zamknę się w
nim" - myślałam.... no i zobaczyłam go... stał niezgrabnie pod tym Zajazdem, wielki, tęgi, 183 wzrostu, jakby w garniturze, z goździkami w ręku... wybiegłam z samochodu, podbiegłam do niego, rzuciłam mu się na szyję i
powiedziałam - witaj!!! On tak jakby mnie przytulił, przyjrzał się mi i uśmiechnął... no i wszystko potoczyło się piorunem... jest miłym, dobrym, ciepłym, bardzo uczuciowym człowiekiem, jak ja...
Kochamy się bardzo szanując. Przeprowadził się do mnie już w październiku 2005r. i razem spędzamy resztę życia. Jestem Wam bardzo wdzięczna, że prowadzicie Cupido, bo pewnie bez niego nigdy byśmy się nie poznali...
Jesteśmy dowodem na to, że w wieku, jak mówią "za górką" też można spełniać marzenia o wspólnym życiu, jeśli się oczywiście wie czego chce... i to wcale nie jest takie
trudne... życzę wszystkim szukającym, aby nie tracili nadziei, a wręcz przeciwnie, żeby uparcie szukali, bo warto!!!!
Dorota i Jurek
ten artykuł przeczytano 21701 razy
powrót do Naszych Par
Jeśli znalazłeś(-aś) dzięki nam swoją drugą połowę i chciał(-a)byś podzielić się swoim szczęściem, serdecznie
zapraszamy do przesyłania swojej historii lub zdjęć, a z przyjemnością je tutaj zamieścimy. Oto adres e-mail,
na który można je wysyłać: webmaster@cupido.pl
Powrót do strony głównej
|